Dron transportowy - i przyszłość, w której wozi nasze roboty
Mamy prototyp drona transportowego o udźwigu do 500 kg. Docelowo ma dowozić nie tylko ładunki i ludzi, ale i nasze roboty prosto na miejsce pracy.

Mamy prototyp drona transportowego o udźwigu do 500 kilogramów. Nie nazywamy go „dronem 500 kg“ - udźwig to parametr, nie nazwa. To dron transportowy, a liczba mówi jedynie, ile uniesie.
Widzimy dla niego dwa zastosowania już dziś. Pierwsze to transport z miejsc trudno dostępnych: teren górski i leśny, place budowy bez utwardzonych dróg, obszary odcięte po awarii lub powodzi. Drugie to transport ładunków i ludzi tam, gdzie dojazd jest kosztowny, długi albo niemożliwy.
Docelowo dron wozi roboty
Najciekawsze jest jednak to, co dopiero przed nami. Chcemy, żeby dron stał się środkiem transportu nie tylko dla towarów i ludzi, ale i dla naszych robotów. Robot pobierze moduły zadaniowe potrzebne do konkretnej pracy, wsiądzie do drona i doleci na miejsce.
To brakujące ogniwo modelu wynajmu godzinowego. Jeżeli robot ma pracować u klienta przez kilka godzin, a potem u kolejnego, to koszt i czas jego dowiezienia decydują o opłacalności całej usługi. Dron dostarczający robota pod obiekt klienta znosi konieczność utrzymywania floty pojazdów i kierowców oraz uniezależnia dostawę od korków i stanu dróg.
Prace nad tą maszyną koncentrują się obecnie na sterowaniu, autonomii i osprzęcie zadaniowym. Maszyna tej klasy podlega osobnym wymaganiom certyfikacyjnym i traktujemy to jako element harmonogramu, a nie szczegół do pominięcia.